Kiedyś, jak trzeba było się spotkać z przyjaciółmi, to nie trwało to tak krótko, jak w dzisiejszych czasach - parę minut i już jesteśmy na miejscu.
Kiedyś, żeby dostać się do kogoś, trzeba było do niego jechać ciągnikiem, albo koniem.
Wtedy ciągnik i koń były takim hitem - jak teraz Lamborgini czy Ferrari.
Był to transport wygodny, posiadał klimatyzację i nitro(u konia z tylniej części ciała).
Miał również silny klakson - końskie odgłosy.
Natomiast z traktora to była w tamtych czasach extra maszyna! A jego silnik wywoływał dreszcze.
Największym jednak atutem tego wspaniałego pojazdu była rura wydechowa.
Takiej rury to nawet nie ma w Formule 1.
Do bieżnika na oponach traktora nie mogło się porównać nawet najbardziej wypasione auto z Formuły 1.
Ja bym chciał, żeby Robert Kubica współpracował z zespołem URSUS.
Nikt nie miałby z nim najmniejszych szans.
Porównajmy:
BMW - Bardzo marny pojazd
URSUS - Uwielbiane Rosyjskie Suzuki Ulubieniec Staszowa
Jest różnica, to widać.
Jakbym spotkał Roberta Kubicę, to bym mu powiedział, żeby trenował nie na torach tylko traktorem przy orce na polu.
Wokół piękne krajobrazy, świeże zapachy, miałby bardzo dużo przestrzeni no i pożytek byłby z jego pracy.
A tak jeździ sobie tylko cały czas w kółko na marnym BMW i ugania się za odpadającymi kołami.